Dziś jest 2018.09.23 niedziela
 
 aktualności
 misja Bijsk
 perelki
 fotografie
 historia
 przewodnik
 wyprawy
 strefa audio
 strefa VIDEO
 kontakt
 wsparcie
 ogloszenia
 linki
 
 

 

 

o.Andrzej Obuchowski
659301 Region Altai,
Biysk-1 Box-5, Russia

catholic@misja-bijsk.org
webadmin@misja-bijsk.org

 


  marzec 2010r - Jak to na każdej budowie...
  pazdziernik 2008r - Ile zim, ile dni od ostatniego listu. Prawda?
  grudzień 2007r - Trudno nie przyznać racji słowom...
  kwiecień 2007r - Napisanie tego listu odkładałem od wielu...
  grudzień 2006r - Kiedy zacząłem poszukiwania w Bijsku danych...
  październik 2006r - Mam w Bijsku książkę, którą zapisują moi wakacyjni...
  lipiec 2006r - Pod koniec czerwca jedna z moich parafianek przyprowadziła...
  marzec 2006r - Jeszcze pół roku temu myśląc o swojej pracy w Rosji...
  listopad 2005r - Był koniec marca, kiedy przypadkiem dowiedziałem się...
  kwiecień 2005r - Piszę te słowa spoglądając co jakiś czas na ekran...
  grudzień 2004r - Pewnie to już z 4 lata temu do Bijska zawitali...
  styczeń 2003r - Wracając z urlopu z Polski pod koniec...
  październik 2002r - Jeśli by ktoś mi kiedyś powiedział...
  marzec 2002r. - Coraz bardziej się przekonuję...
  listopad 2001r. - Kiedy się coś buduje materialnego...
  marzec 2001r. - Dała nam popalić tegoroczna zima...
  październik 2000r. - To było w sobotnie popołudnie...
  styczeń-marzec 2000r. - Naprawdę trudno mi uwierzyć...
  grudzień 1999r. - Za oknem już dawno zima...
 
grudzień 1999r.
Za oknem już dawno zima. Podziwiam te gwałtowne zmiany pór roku. Około połowy listopada przychodzą pierwsze mrozy. Takie solidne. Nierzadko sięgają i minus trzydziestu. W tym roku też tak było. W Bijsku nawet o dwa stopnie więcej. Potem następują ocieplenia i zaczyna padać śnieg. Mamy go teraz z piętnaście centymetrów. Pod koniec grudnia znacznie go przybędzie. Mówi się nawet, że w tym roku wszystko wskazuje na to, iż go będzie nawet za dużo. Nikt więc nie będzie miał pretensji, że zimy na Syberii zabraknie. Ja zaś mogę tylko „pobiadolić”, że mi brakuje miejsca do pracy. Bowiem remont się ciągnie jak ślimaki na wyścigach. Wprawdzie już sporo jest zrobione, ale do końca jeszcze bardzo daleko. Szykujemy się do świąt. W tym roku będzie wspólna wieczerza wigilijna a po niej pasterka o północy. Pierwsza w Bijsku od bodaj 60 lat. Ciągle się modlę, aby zegar zbawienia zaczął wybijać swoje godziny na Ałtaju.

BIJSK

Przyjazd „inastrańca” wzbudził u moich sąsiadów duże zainteresowanie. Wielu z nich z życzliwością odnosiło się do mnie i do planów utworzenia kaplicy katolickiej. Nawet kilkakrotnie gościli na liturgii niedzielnej. Przy okazji dowiedziałem się, że na tejże ulicy mieszka jeszcze jeden Polak. Jak się okazało, chodziło o potomka zesłańców z końca XIX w. Pan Jan urodził się już w Bijsku. Będąc dzieckiem uczestniczył w Mszach świętych odprawianych w kościele katolickim. Nie był on wielki, ale jak przyjeżdżał ksiądz z Barnaułu, to trudno było do niego wejść - powiedział mi kiedyś. Polacy do Bijska byli zsyłani jeszcze w XVIII w., kiedy trzeba było umacniać granice południowe carskiej Rosji przed napadami Mongołów i Chińczyków. Byli to jednak nieliczni żołnierze, którzy dostali się do niewoli rosyjskiej. Dopiero po powstaniach przybyła tu ich znaczna grupa. Cieszy fakt, że w tamtym okresie, na zesłaniu pokazali się często z najlepszej strony. Tworzyli zakłady, fabryki, zajmowali się handlem. Nierzadko najładniejsze domy w syberyjskich miastach zostały zbudowane przez Polaków. W Bijsku np. pierwszą publiczną szkołę dla dzieci utworzył w 1847 zesłany ksiądz P. Szyszko. Nic nie wiadomo jednak o jego dalszej działalności. Dopiero pół wieku później powstała mała świątynia na obrzeżach miasta. W jedynym posiadanym przeze mnie dokumencie z archiwów Petersburskich mówi się, że "siedemdziesiąt rodzin polskiego pochodzenia przeżywających w Bijsku postanowiło wybudować ze środków własnych kościół". I tak też się stało. Świątynia powstała na terenie starego cmentarza. Parafia jednak nie miała własnego kapłana. Przyjeżdżał ksiądz z Barnaułu. Po rewolucji w całej Rosji rozpoczęły się prześladowania religijne. W 1937 roku został zniszczony i cmentarz katolicki, i kościołek. Ostatni duszpasterz syberyjski - ks. Antoni Żukowski, został rozstrzelany w Nowosybirsku 12 X 1937 roku jako szpieg watykański. Od tego czasu można mówić o zamierającym życiu religijnym. Pan Jan powiedział mi na odchodne: - "W szkole nas uczyli, że religia to wymysł nieuczonych ludzi, którzy nic nie wiedzą o historii świata i ludzkości. Po śmierci Mamy już nas nikt nie uczył o Bogu. I tak zapomniałem i pacierza i polską mowę" - Widzi pan jak ta historia z woli Bożej się zmienia. Bo ja na Ałtaj przyjechałem właśnie uczyć religii i języka polskiego - powiedziałem na pożegnanie.

Po tragicznym 17 września 1939 roku na Ałtaj zostało zesłanych wg. oficjalnych danych 16 500 Polakow, ok. 10000 Litwinów, Białorusinów, Lotyszow . Księża z Kresów Wschodnich trafili do Katynia, Starobielska i Ostaszkowa. Nieliczni, którzy znalezli się na Syberii odeszli wraz z tworzoną Armią Andersa i później Wojska Polskiego. Na terenie parafii istnieje wioska Troickoje, gdzie pozostały bardzo liczne groby z tamtych czasów. W 1941 dotarło na Altaj kilkaset tysięcy Niemców z Powołża i tzw. odeskich. Wśród nich byli także katolicy, którzy mimo wszelkich przeciwności starali się zachować wiarę. W latach dziewięćdziesiątych do Rosji zaczęli przyjeżdżać księża katoliccy. Wspolnotę katolicką utworzył w Bijsku ks. Andrzej Graczyk z Gniezna, który docierał tutaj z Nowosybirska. Potem po utworzeniu parafii w Barnaule - ks. Walter Bahman. A po jego śmierci ks. Roman Cały no i ja. Parafia w Bijsku to raptem jakieś 40 osób, z czego na Msze św. przychodzi regularnie w niedziele ok. 20 osób. Kiedyś jeden z parafian powiedział, że mocno sobie wziął do serca słowa z mojego kazania : „Jeśli będziesz miał czas dla Pana Boga, to i Pan Bóg będzie miał czas dla ciebie”. Od tej rozmowy widzę go na każdej Mszy św. W większości parafianie są potomkami polskich zesłańców. Są też rodziny niemieckie i rosyjskie. Na wioskach mieszkają przeważnie Niemcy (ok. 20 rodzin). Z racji remontu, nie mogłem dotrzeć do wielu miejsc, gdzie jeszcze żyją katolicy. Sama praca duszpasterska też ograniczała się dotychczas do Mszy św. w niedzielę i święta po której prowadziłem katechezę. Z chwila ukończenia remontu salki (min. wymiana podłóg, instalacji elektrycznej ) będę mógł rozpocząć spotkania w ciągu tygodnia. Widzę, że na brak pracy nie będę narzekał, bo coraz więcej osób chce "uregulować" swoje życie religijne przyjmując sakramenty. Powoli zawiązuje się już grupa dzieci i młodzieży. Może nawet powstanie Duszpasterstwo Akademickie. A środowisko dziennikarskie miasta jest otwarte na współpracę. Hm, może z czasem znów wrócę do radia... Szykujemy się do świąt. W tym roku będzie wspólna wieczerza wigilijna a po niej pasterka o północy. Pierwsza w Bijsku od bodaj 60 lat. Ciągle się modlę, aby zegar zbawienia zaczął wybijać swoje godziny na Ałtaju.

Zostańcie z Bogiem ks. Andrzej