Dziś jest 2018.07.20 piątek
 
 aktualności
 misja Bijsk
 perelki
 fotografie
 historia
 przewodnik
 wyprawy
 strefa audio
 strefa VIDEO
 kontakt
 wsparcie
 ogloszenia
 linki
 
 

 

 

o.Andrzej Obuchowski
659301 Region Altai,
Biysk-1 Box-5, Russia

catholic@misja-bijsk.org
webadmin@misja-bijsk.org

 


  marzec 2010r - Jak to na każdej budowie...
  pazdziernik 2008r - Ile zim, ile dni od ostatniego listu. Prawda?
  grudzień 2007r - Trudno nie przyznać racji słowom...
  kwiecień 2007r - Napisanie tego listu odkładałem od wielu...
  grudzień 2006r - Kiedy zacząłem poszukiwania w Bijsku danych...
  październik 2006r - Mam w Bijsku książkę, którą zapisują moi wakacyjni...
  lipiec 2006r - Pod koniec czerwca jedna z moich parafianek przyprowadziła...
  marzec 2006r - Jeszcze pół roku temu myśląc o swojej pracy w Rosji...
  listopad 2005r - Był koniec marca, kiedy przypadkiem dowiedziałem się...
  kwiecień 2005r - Piszę te słowa spoglądając co jakiś czas na ekran...
  grudzień 2004r - Pewnie to już z 4 lata temu do Bijska zawitali...
  styczeń 2003r - Wracając z urlopu z Polski pod koniec...
  październik 2002r - Jeśli by ktoś mi kiedyś powiedział...
  marzec 2002r. - Coraz bardziej się przekonuję...
  listopad 2001r. - Kiedy się coś buduje materialnego...
  marzec 2001r. - Dała nam popalić tegoroczna zima...
  październik 2000r. - To było w sobotnie popołudnie...
  styczeń-marzec 2000r. - Naprawdę trudno mi uwierzyć...
  grudzień 1999r. - Za oknem już dawno zima...
 
styczeń - marzec 2000r.
Naprawdę trudno mi uwierzyć, że czas na tych ogromnych terytoriach płynie tak szybko. Zdawałoby się, że będzie inaczej. Jeszcze nie przebrzmiały śpiewy kolęd, a tu trzeba nachylić się nad tajemnicę Golgoty. Dlatego Kochani pragnę odsłonić jeszcze jedną kartkę z życia naszej parafii na Ałtaju.

Naprawdę trudno mi uwierzyć, że czas na tych ogromnych terytoriach płynie tak szybko. Zdawałoby się, że będzie inaczej. Jeszcze nie przebrzmiały śpiewy kolęd, a tu trzeba nachylić się nad tajemnicę Golgoty. Dlatego Kochani pragnę odsłonić jeszcze jedną kartkę z życia naszej parafii na Ałtaju.

W drugi dzień świąt chciałem odwiedzić naszych parafian na wschodzie parafii (220 km w stronę Kuzbasu). Ale zima przypomniała sobie, że powinna zadomowić się na dobre i zabrała się do roboty. Zaczęło tak sypać śniegiem, że czyszczenie dróżek do kaplicy było nieco podobne do kopania kanałów. Potem chwyciły mrozy (dwa dni trzymało –42, potem ocieplało do –37). Gdy próbowałem uruchomić Nivę - ta najwyraźniej zapadła w sen zimowy. Ani duchu, ani słychu. Ładowanie akumulatora nic nie dało, bo olej zgęstniał nieprawdopodobnie. Dopiero holowanie przez ciężarówkę złamało niepokorną maszynę. Cóż y tego, kiedy następnego dnia ocieplało do +2 i świeżo co zasypane drogi zaczęły tonąć w wodzie. W takich warunkach jazda znów okazała się niemożliwa. Dopiero dwa tygodnie po świętach mogłem jak spóźniony Czwarty Mędrzec przybyć w owe zakątki, gdzie mnie oczekiwano już tak długo. A może nie mnie tylko Nowonarodzonego.

Po świętach nieco sprawniej poszedł też remont. Dziś zdjęcia dokumentujące jego etapy zdają się być tak odległe. Przyznam się bezwstydnie, że najbardziej czekałem na ... uruchomienie łazienki i prysznica. Wychodek w czasie mrozów to nie gratka.

Parafia żyje, kiedy w niej są sprawowane wszystkie sakramenty. Kiedy posługa darów jest przekazywana wspólnocie. I ja z radością w podczas tych świętych dni mogłem udzielić czterem dorosłym osobom sakramentu chrztu i jednemu dziecku. Naprawdę byłem wzruszony, kiedy wypowiadałem słowa: „ ... ja Ciebie chrzczę, w Imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego”. Kolejne takie święto będziemy przyzywać podczas Triduum Sacrum. W Wielki Czwartek wyspowiadam i udzielę I Komunii św. dwom parafianom, a w Wielką Sobotę, tak jak to od wieków czynił Kościół – włączę do wspólnoty trzy kolejne osoby. W niedzielę Zmartwychwstania zaś czeka mnie pobłogosławienie pierwszego małżeństwa. Roczny katechumenat, katecheza przynosi swoje płody.

Mimo tego, że specjalnie nie obnoszę się z otwarciem kaplicy katolickiej w Bijsku, to z radością odnotowuję wciąż nowych ludzi na nabożeństwach. Większość z nich przychodzi „popatrzeć”, ale to w końcu jakieś świadectwo poszukiwania. Może za łaską Bożą znajdą tutaj swój dom. Tak jak pan Mikołaj, który przyszedł pierwszy raz – i już pozostał. Teraz próbuję odnowić w nim wiedzę dotyczącą sakramentów Kościoła.

- "Ostatni raz u spowiedzi to ja proszę ojca byłem w 44 roku, jak "leśni" przyszli ze swoim kapelanem do naszej wioski na Białorusi. Zaraz potem zesłali ojca i naszą rodzinę najpierw do Tomska a potem na Ałtaj. I tak ja w grzechu żyję od tego czasu, bo nie było u kogo się wyspowiadać".
Wśród nowych uczestników liturgii są już także Ormianie. Prosiłem ich, aby powiadomili swoich "ziemlaków" o naszej kaplicy. Nawet obiecałem, że jak będzie ich 50, to nauczę się odprawiać w ich wschodnim obrządku. Na razie doliczyłem się trzech. Ale będąc optymistą kupie na wszelki wypadek ormiański elementarz.

Nadzieje pokładam w otwarciu sali, która będzie służyła jako miejsce katechizacji, spotkań, dyskusji, wystaw, itd. Zostanie tam utworzona biblioteka i wypożyczalnia video. Dla tych ludzi, którzy nie rozumieją liturgii jest potrzeba czegoś prostszego. Na święta Wielkanocne planuję poświęcenie tej sali. No i trzeba będzie myśleć o wakacjach, obozach dla dzieci ( w tym harcerski), rekolekcjach dla dorosłych. Planów jest bardzo wiele, tak więc nie przewiduję dla siebie bezrobocia.

Już za niedługo rozlegną się wielkanocne dzwony. Moje serce wkomponuję się w tę melodię i wyśpiewa swoje "Otrzyjcie już łzy płaczący", bo Pan Zmartwychwstał. Niech Pan Bóg Wam błogosławi.

Wasz ałtajski misjonarz ks. Andrzej