Dziś jest 2018.05.23 środa
 
 aktualności
 misja Bijsk
 perelki
 fotografie
 historia
 przewodnik
 wyprawy
 strefa audio
 strefa VIDEO
 kontakt
 wsparcie
 ogloszenia
 linki
 
 

 

 

o.Andrzej Obuchowski
659301 Region Altai,
Biysk-1 Box-5, Russia

catholic@misja-bijsk.org
webadmin@misja-bijsk.org

 


  marzec 2010r - Jak to na każdej budowie...
  pazdziernik 2008r - Ile zim, ile dni od ostatniego listu. Prawda?
  grudzień 2007r - Trudno nie przyznać racji słowom...
  kwiecień 2007r - Napisanie tego listu odkładałem od wielu...
  grudzień 2006r - Kiedy zacząłem poszukiwania w Bijsku danych...
  październik 2006r - Mam w Bijsku książkę, którą zapisują moi wakacyjni...
  lipiec 2006r - Pod koniec czerwca jedna z moich parafianek przyprowadziła...
  marzec 2006r - Jeszcze pół roku temu myśląc o swojej pracy w Rosji...
  listopad 2005r - Był koniec marca, kiedy przypadkiem dowiedziałem się...
  kwiecień 2005r - Piszę te słowa spoglądając co jakiś czas na ekran...
  grudzień 2004r - Pewnie to już z 4 lata temu do Bijska zawitali...
  styczeń 2003r - Wracając z urlopu z Polski pod koniec...
  październik 2002r - Jeśli by ktoś mi kiedyś powiedział...
  marzec 2002r. - Coraz bardziej się przekonuję...
  listopad 2001r. - Kiedy się coś buduje materialnego...
  marzec 2001r. - Dała nam popalić tegoroczna zima...
  październik 2000r. - To było w sobotnie popołudnie...
  styczeń-marzec 2000r. - Naprawdę trudno mi uwierzyć...
  grudzień 1999r. - Za oknem już dawno zima...
 
kwiecień 2005r.
Piszę te słowa spoglądając co jakiś czas na ekran telewizora, z którego dochodzą niepokojące informacje o zdrowiu Ojca św. O dziwo – rosyjska telewizja podaje je jako pierwszą wiadomość. Nie rzadko jednak komentarz jest pełen sensacyjnych dodatków. Na tym tle czymś zupełnie nienormalnym jest milczenie hierarchów prawosławnych, którzy nie tylko nie zachęcali do modlitwy – a nawet jej zabraniali. Wobec ogromnego świadectwa cierpienia – współczucie z Rosji płynie tylko z nielicznych serc.

Przed kilkoma dniami wróciłem z objazdu punktów misyjnych w wschodniej części parafii. W Jednym z nich miałem swego czasu bliskie kontakty z księdzem prawosławnym, którego dowoziłem do pewnej wioski, gdzie razem prowadziliśmy duszpasterską pracę. Ja obchodziłem domy katolików – on gromadził prawosławnych w lokalu po dawnym sklepie. Pierwotnie to pomieszczenie wykorzystywaliśmy my, ale ponieważ ogromna większość w wiosce to prawosławni – poprosiłem go, aby przygotowywał tam ludzi do przyjęcia sakramentów i odprawiał liturgię. Ojciec Siergiej chętnie się zgodził i tak zaczęła się wspólna praca. Jakieś pół roku temu odwołano go jednak z tej parafii i przeniesiono na inne miejsce. Dopiero teraz dowiedziałem się, że przyczyną tego były właśnie nasze kontakty, o których doniesiono miejscowemu biskupowi w Barnaule. Na jego miejsce przyszedł ks. Genadi, który podczas pierwszej liturgii zapowiedział, że zabrania katolikom wchodzić do cerkwi. Bardzo to przeżyła moja mała wspólnota, bo do punktu docieram raz w miesiącu a w czasie mojej nieobecności zachęcałem do chodzenia do tej świątyni. Teraz jej drzwi są zamknięte dla katolików.
Nie jest to niestety pierwszy przypadek przeniesienia, którego byłem "przyczyną". Inny prawosławny ksiądz, który dość często zaglądał do Bijska i chętnie korzystał z naszej biblioteki – musiał objąć placówkę niecałe 100 km od mongolskiej granicy. To ostatnia prawosławna parafia na południu republiki. Pewnie jednak jego biskup nie wiedział, że na granicy z Mongolią mam także placówkę i docieram tam przynajmniej 2 razy w roku (to 600 km od Bijska i trzeba pokonać dwie przełęcze – 1899 mnp. i 1712). Kiedy pytałem się go, czy może zaprzestaniemy kontaktów – odpowiedział: "Przecież dalej już mnie nigdzie nie mogą posłać…"
Całe szczęście, że zupełnie inną pozycję zachowują pastorzy miejscowych wspólnot protestanckich. Z nimi relacje układają się bardzo dobrze i mamy wspólne idee odnośnie pracy. Tutaj czuć prawdziwą sympatię.

Na nasze święta Paschalne po raz pierwszy przyszło do kaplicy ponad 50 osób. Aż trudno nam było się pomieścić. Jeśliby tak co niedzielę… hm, to trzeba by budować nową kaplicę. W czasie niedzielnej Mszy św. dane mi było ochrzcić najmłodszego parafianina, który otrzymał imię Edward. Tradycyjnie w pierwszy dzień świąt modliliśmy się za naszych dobrodziejów, dzięki którym możemy wypełniać swoją misję na Ałtaju.

Ożyła też szkółka przyparafialna, w której są prowadzone zajęcia j. polskiego. To ogromna zasługa nowego nauczyciela. Ja bardzo się z tego cieszę, bo odpadły mi obowiązki nauczycielskie, a widać też, że "nowa miotła" dobrze wymiata. Teraz wspólnie szykujemy program na festiwal, jaki od kilku lat jest organizowany na początku maja i w którym bierzemy udział jako diaspora Polska na Ałtaju. Potem czeka nas mały jubileusz, bowiem Centrum Kultury Polskiej obchodzić będzie X-cio lecie swojego istnienia. Z tej też okazji chcemy zorganizować jubileuszowe "Dni polskie w Bijsku". I tym sposobem ledwie zaczął się nowy rok, a tu już widać jego półmetek.

Serdecznie Was pozdrawiam i życzę aby owoce Zmartwychwstania nieustannie odradzały zieleń naszej wiary.

ks. Andrzej Obuchowski